wtorek, 3 kwietnia 2012

Pewnego razu w Zaru

Kolejny obrazek w ramach nowych ilustracji do podręcznika do TSoY. Tym razem bez filmów, bo za dużo z tym paprania się. Obrazek nowy i w kolorze. W założeniach miał być stary dziadyga - mistrz sztuk walki - kontra wojownik Ammenitów. Ten ostatni wystąpi w postaci rączki z kataną. Najpierw poszedł szkic dziadunia, a potem sam dziadunio. Potem szkic tła oraz samej rączki. Efekt:

I w tym miejscu powinien pojawić się obrazek (był ale już go nie ma). Niestety - ale szacowny serwis hostujący obrazki skasował go, czyli zrobił błeee i feee! A że nie mam już tej wersji obrazka, musicie użyć wyobraźni:)


Potem żmudne kolorowanie, cieniowanie, rozjaśnianie, filtry, dymki, ptaszki i zabawa HDR (z czego w finale zrezygnowałem). Po wszystkim mamy zamierzony obrazek:


Być może coś jeszcze poprawię, ale i na tym etapie bardzo mi się podoba. Nie ukrywam, że miałem problem z pomysłem na ilustracją (w przeciwieństwie do Qek). Nie ukrywam, że zapewne to nie ostatnia nowa full color ilustracja na potrzeby ewentualnej reedycji podręcznika. Bo mam ochotę podrasować konkretnie jedną ilustrację...

Na razie odpocznę od kolorowanek do TSoY i skupię się na dokończeniu roboty do H4L.

See ya!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz