czwartek, 24 lutego 2011

Badum!


Ten tydzień zaczął się dla mnie niezbyt szczęśliwie. Całość dramatu dotyczy mojego poczciwego autka. Po pracy zauważyłem niepokojące krwawienie. Silnik sika olejem! Szybko do warsztatu - na ratunek. Pierwsze wieści nie były tragiczne, ale smutne. Puściły uszczelniacze na wałkach oraz kilka dodatkowych rzeczy do wymiany. Powtarzam - wciąż tragedii nie ma. Kosztowne, ale bardziej mnie bolała długość naprawy, bo panowie nie spieszyli się. Do tej pory nie narzekałem na ich robociznę oraz koszta. Teraz jak najbardziej. To ostatnia wizyta u nich. Niedaleko jest tańsza konkurencja. W przyszłości przetestuję ją.

Dzisiaj miałem telefon. Teraz prawie dramat! Okazuje się, że przy okazji nawaliła pompa wodna (prawdopodobnie przez kochane mrozy) i silnik łykał płyn chłodniczy (fakt - dużo go ubyło). Objawem jest "kisiel" w misce olejowej. Teraz trzeba w najlepszy wypadku wymienić uszczelkę pod głowicą, którą trzeba sprawdzić, czy się nie skrzywiła lub (w najgorszym scenariuszu) pękła. Zakładam wariant optymistyczny, bo raczej silnik nie wykazywał niepokojących objawów. Tak czy siak - jest dramat, a może być tragedia. Dramatyczne będą też koszta. Zakładane już się podwoiły, a może być jeszcze więcej! Mam nadzieję, że kolejny telefon z warsztatu będzie bardziej pocieszający.

Trzeba będzie zacisnąć pasa i przez rok ciułać na kolejne pudło. To zaklasyfikowałem do sprzedaży. Służyło mi dobrze, tyłek woziło i generalnie nie sprawiało mi wychowawczych problemów. Do tego tygodnia.

Znerwicowany czekam na kolejne, lepsze wieści.

To były dramatyczne wywody natury osobistej. BLAM! #3 już prawie na ukończeniu. Jest lepiej, niż myślałem. Powoli smaruję kolejnego DUCK'a. W marcu premeiry obu, a ja wrócę do rysowania oczekiwanych ilustracji na potrzeby TSoY.

Obym miał lepsze kolejne wieści.

środa, 16 lutego 2011

I słowo się rzekło...

Dokładnie. Zareklamowałem się, że po głowie chodzi mi spłodzenie kolejnych przygód figlarnej, wrednej i egoistycznej kaczki. Od słowa do czynu. Już się smażą pierwsze plansze (na razie pierwsze trzy) oraz okładeczka. Oto i ona:

Premiera zapewne w marcu. Razem z trzecim odcinkiem BLAM!

wtorek, 15 lutego 2011

Tak, ja wciąż jeszcze żyję...


Kolejna długa przerwa, którą spędziłem na samoistnym życiu, zbijaniu bąków, leniuchowaniu oraz przemyśleniach egzystencjalnych. A oto tego efekty:

- na razie zrobiłem sobie przerwę w twórczości na potrzeby TSoY. Generalnie poświęciłem na nią kawał czasu i nadeszła pora na samodzielną decyzję o urlopie. Jeszcze trochę mam roboty, ale robota nie zając i nie ucieknie (sorry Darken, złapałem lenia). Wciąż się opóźnia premiera polskiej edycji The Shadow of Yesterday, ale spokojnie. Przyczyn opóźnienia nie znam, ale na pewno jest usprawiedliwione. My włosów z głów nie rwiemy i gra będzie, kiedy będzie. W każdym razie, jest bliżej niż dalej.

- powoli skrobię trzeci odcinek BLAM! Idzie, jak krew z nosa, ale idzie do przodu. Jest już połowa odcinka, co mnie cieszy. Odcinek będzie prosty jak budowa cepa i najeżony ostrą akcją. Przy okazji fabuła z czterech odcinków poszerzyła się na jakieś sześć. Mam nadzieję, że wszystkie ukończę w tym roku (jasne :D)

- w głowie zbierają mi się niebezpiecznie nowe pomysły nad kolejnymi odcinkami Duck. Miała być inwazja kosmicznych lesbijek (oj, chwytliwy temat), ale treść ulotniła się, jak procenty z otwartej butelki. Zamiast tego są nowe pomysły. Ba nawet scenariusz na trylogię. W tym powrót kilku bohaterów. I coś czuję, że jeszcze w tym miesiącu pocisnę pierwszy odcinek z nowych epizodów.

- wciąż dłubię nad drobnymi zleceniami. Są z tego profity, ale póki co nowego samochodu za nie nie kupię :) A szkoda, bo nowa furka by się przydała.

- dalej pociskam na siłkę. Może masa nie rośnie, ale siły wciąż przybywa. Wciąż coś mnie boli i łupie i ogólnie jest good.

To ja wracam do zbijania bąków.