niedziela, 23 stycznia 2011

Pora podjarać innych

Prace nad TSoY idą pełną parą. Zbliżamy się ku wymarzonemu końcowi. Ja dopieszczam grafiki, podrasowuję, a niektóre koloruję. W sumie podręcznik jest już złożony. Teraz czekają go szlify.

W międzyczasie ja trzaskam kolejne plakaty na zamówienie (płatna robota, trzeba naginać) oraz powolutku skrobię trzeci odcinek BLAM!. Dzięki takiemu obstawieniu pracy, ta idzie jakoś do przodu i wszyscy powinni być zadowoleni. Pomaga też fakt, że w styczniu nie ma w co grać, a ja zrobiłem sobie dłuższą przerwę od CoD'a.

Na zakończenie jedna wrzutka z podręcznika. Dokładnie ma to być nowa ilustracja rozpoczynająca rozdział o jednej z krain. Udało mi się nią podjarać Darkena. Ba, nawet ja jestem wciąż nią podjarany. Pora podjarać innych :D

sobota, 15 stycznia 2011

W objęciach TSoY



Jakiś czas temu zapowiedziałem, że napiszę, jak wyglądało moje "starcie" z tworzeniem grafik do polskiej edycji The Shadow of Yesterday. Więc nadeszła ta chwila. Muszę tylko sobie wszystko przypomnieć, poukładać, zredagować i... gotowe. A wszystko zaczęło się...

Wszystko zaczęło się w chwili, gdy Darken zaproponował mi wykonanie kilku ilustracji do nowej wersji podręcznika. Wykonanie to za dużo powiedziane. Na początku przeszperałem wszystkie swoje gryzmoły i graficzki w poszukiwaniu czegoś, co by się nadawało do odświeżonej wersji podręcznika. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Darken poprosił o narysowanie kilku ilustracji w określonym klimacie. Podesłał kilka materiałów pomocniczych i tak to się zaczęło. Ja sobie spokojnie rysowałem, projektowałem i bóg wie co tam jeszcze robiłem. W międzyczasie projekt przeszedł metamorfozę: z odświeżonej wersji do zupełnie nowej i wypasionej edycji.

Na potrzeby wypasionej wersji powstały nowe teksty i tym samy podręcznik zaczął puchnąć w oczach. Zadanie było proste. Nowy podręcznik miał już nie przypominać amatorskiej gry fabularnej, a całkowicie profesjonalną grę. A to oznaczało, że musiałem wziąć się ostro do roboty.

Stare grafiki teoretycznie odpadły. Powstał plan podręcznika oraz spis grafik, które potrzebowaliśmy do jego zilustrowania. Żeby nie było za łatwo, to lista systematycznie się rozrastała. Jako jedyny ilustrator podręcznika miałem wielki, wręcz ogromny, wpływ na klimat i stylizację świata gry. Musiałem przecież wyobrazić i przelać na papier wizję świata. Dlatego tak, a nie inaczej wygląda Maldor, czy Ammeni.

W międzyczasie padło hasło "komiks".



Na początku Darken chciał, bym zilustrował przedstawienie mechaniki gry za pomocą narracji komiksowej. Taki motyw można już spotkać w kilku dużych grach fabularnych. Pomysł fajny, ale nie do końca uśmiechała mi się jego realizacja. Wolałem stworzyć normalną opowieść komiksową, której akcja będzie się rozgrywać w świecie gry.

Tak powstał pierwszy odcinek. Potem drugi, trzeci itd. Założenie komiksu było proste: każdy odcinek przedstawia inną krótką historię z innymi bohaterami. Ale wszystkie odcinki miały mieć wspólny "kręgosłup fabularny". Dzięki temu mogłem w każdym z odcinków opowiedzieć coś innego i przedstawić jedną z pięciu krain występujących w TSoY. Kawał ciężkiej roboty odwalił Seji - redaktor teksów nowej edycji TSoY. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak kulawo posługuje się ojczystym językiem. Tak więc, wielkie dzięki Seji! Powstał jeszcze jeden short komiksowy, ale tym razem czysto humorystyczny.

Na jakimś etapie pojawiło się nowe wyzwanie - ilustracja na okładkę. I w sumie z tym wyzwaniem mierzę się do dziś. Było kilka podejść, kilka koncepcji. Wszystkie jednak runęły z prozaicznego powodu: jestem rysownikiem, a nie malarzem. Tak więc odłożyliśmy temat na później, licząc, że z czasem uda się "spłodzić" odpowiednie jakościowo "dzieło sztuki".

I kiedy już prawie wszystkie grafiki były wykonane, projekt ponownie przeszedł modyfikacje. Poważne modyfikacje.



Pierwotnie podręcznik miał mieć poziomą formę. Sam nie byłem z tego powodu zadowolony, bo narzuciło to trochę ograniczeń przy rysowaniu ilustracji. Wróciliśmy do pionowej formy podręcznika, gdy tylko cudem udało nam się zdobyć człowieka od składu. I tym samym wiele grafik nie nadaje się na umieszczenie w podręczniku. Ne ma co się załamywać, bo wykonałem ich tyle (i cały czas wykonuję), że starczyło by ich na dwa podręczniki do TSoY.

W międzyczasie zrobiłem kilka grafik promocyjnych, na których głównie skąpo ubrane panie zachęcają do bliższego poznania się z TSoY. Spowodowało to żartobliwe zarzuty, że TSoY promuje porno:D Cóż. Ja uważam, że lepiej oglądać gołe tyłeczki pań, niż owłosione gołe klaty barbarzyńców:)

Część z prac to tradycyjne rysunki, zeskanowane i poddane cyfrowej obróbce. Ale sporo jest też zrobionych całkowicie na komputerze. Nie mam recepty na robienie grafik. Czasami są to żmudne godziny docierania jakiegoś pomysłu, a innym razem spontaniczne rysunki wykonane w kilka minut. Są fantastyczne i unikatowe rysunki, ale są też proste, prymitywne gryzmoły. Ale każda z grafik powstała w duchu świata polskiej edycji TSoY.



A dzisiaj jest dzisiaj. Cały czas rysuję do TSoY, kosztem swojej twórczości komiksowej. Ale nie narzekam, bo to fajna fucha. Na dodatek udało się (prawie) ukończyć klimatyczną ilustrację na okładkę. Wciąż wiszę Darkenowi kolejne ilustracje do nowych kart. Wciąż "zasypuję" go kolejnymi kolorowymi ilustracjami. Wciąż w mojej głowie rodzą się pomysły na kolejne ilustracje, które może będą wykorzystane w naszym projekcie. Czasami zastanawiam się, czy to będzie miało kiedyś koniec?:D

Na sam koniec powiem tylko, że ludzie nie zdają sobie sprawy ile pracy i czasu potrzebnych jest do realizacji gry fabularnej. Prościej się o tym mówi, niż robi. Ale najtrudniej jest znaleźć ludzi, którzy są gotowi poświęcić się takiemu projektowi. Dlatego z tego miejsca JA dziękuję wszystkim ludziom, którzy dołożyli kolejną cegiełkę w realizacji polskiej edycji The Shadow of Yesterday.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Mała dawka dubstepu

Pomimo, że w moim sercu gra tylko DEFTONES, nie oznacza, że nie słucham innych wykonawców. Ostatnio zaraziłem się dubstepem. Dziwne to, ale potrafi porazić mózg słuchacza. Dwie dawki utworów, które czerpią garściami z dubstepu. Ciekawe kiedy ludziom znudzi się jazda na punkcie dubstepu?



niedziela, 9 stycznia 2011

Auć!


Właśnie w ramach eksperymentowania z przeglądarkami straciłem: historię, zakładki, loginy i hasła. Przyznaję się, że z mojej winy. Nawet nie wiem za bardzo, jak do tego doszło! Czarna magia! Auć! Niby w Firefoxie 4 beta jest synchronizacja danych, ale jak ten "wypadek" pokazuje - nie działa. Pomimo połączenia z serwerem i synchronizacji z moim kontem, nic nie odzyskałem. Auć! Całe szczęście, że synchronizacja z moją pamięcią działa dobrze. Teraz powoli i mozolnie odbudowuję swoją bazę danych. Auć! I na co człowiekowi ta synchronizacja w Firefox 4? W Chrome działa o niebo lepiej (sprawdzone na kilku kompach). Minie jeszcze sporo dni, zanim moja "internetowa sprawność" odzyska pełnię sił. Auć, po trzykroć!

Fajne zakończenie weekendu :/

czwartek, 6 stycznia 2011

Podsumowanie i plany


Wbrew pozorom to nie będzie długa wypowiedź. Poprzedni rok uważam za bardzo udany i wbrew wszystkiemu, bardzo płodny. Co prawda zawiodłem na polu własnej twórczości komiksowej, co jednak nadrobiłem opracowując grafiki do TSoY. A tych było na prawdę dużo. Grubo ponad setka rysunków oraz dedykowany komiks (54 plansze). Myślę, że jest co świętować. Rozpocząłem też przygodę z nowym moim cyklem komiksowym - BLAM!. W 2010 miały ukazać się cztery epizody, ale udało się zrealizować tylko połowę planu. Do tego kilkanaście innych projektów (rpg i nie tylko): plakatów, ulotek i grafik na zamówienie.

Mamy 2011 roku i z góry planuję dokończenie rozpoczętych projektów. W tym roku narysuję (przynajmniej) kolejne dwa epizody BLAM!, coś z cyklu DUCK FUCK i cholera wie co jeszcze. 2011 to również rok premiery The Shadow of Yesterday. Polska edycja cenionego i bardzo oryginalnego rpga. Wkrótce napiszę, jak wyglądała moja przygoda z TSoY. A po premierze tej darmowej gry fabularnej być może zabiorę się za ilustrowanie kolejnych publikacji, pod kierownictwem Darkena. Mam taką nadzieję.

Już teraz wróciłem do rysowania i ponownie mam dryg do rysowania. Właśnie wznowiłem kilka rozpoczętych prac. Będzie się działo. Oj, będzie.

środa, 5 stycznia 2011

Prowokacja


Godzinę temu kumpel podesłał mi swoje dzieło, czyli ponętne i wyzywające dziewczę. Dosłownie prowokacja! Oczywiście podjąłem rzucone wyzwanie i po godzinie głaskania tabletu mamy bardzo gibką foczkę:D Mi się podoba. Kumplowi bardziej:D

Krwawa środa

Postanowiłem sobie zrobić mały konkursik: rysuneczek w 15 minut. Padło na coś takiego. Realizacja przed czasem:)

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Obrońca


Dzisiaj w ramach rozgrzewki spłodziłem rysunek z pewnym bardzo napakowanym panem, który dzierży równie wielki topór. Nie wiem co jest większe: jego bicepsy, czy jego głowa? :D

sobota, 1 stycznia 2011

Poproszę jelitówkę, a na deser zatrucie pokarmowe!

Dawno się nie udzielałem, więc nadeszła wiekopomna chwila nadrobić zaległości.


DOBROCZYNNOŚĆ POPŁACA

Jakiś czas temu w zimową niedzielę udając się tylko w mi znane miejsce, na chodniku przed blokiem, niedaleko mojego domu, znalazłem telefonik. Komórkowy. Bez wypasów, ale nowy i pełen kontaktów. Postanowiłem, że po powrocie do domu spróbuję nawiązać kontakt z właścicielem. Dzwoniłem do ojca, ale ten nie odbierał. Dzwoniłem do matki i… odebrał ojciec właściciela zguby. Ten się wielce ucieszył i poinformował o tym syna. Ten skontaktował się ze mną i ustaliliśmy miejsce transakcji (sic!). Face był wniebowzięty i niesamowicie wdzięczny za oddanie zguby. A ja w nagrodę zarobiłem pięć dych. Broniłem się przed łapówką, ale facet był nieugięty i jeszcze mi żoną groziłJ Jak widać czasami dobroczynność popłaca. I to dwukrotnie: sumienie jest czyste i portfel nakarmiony.

JELITÓWKA

Tydzień przed świętami załapałem tzw. jednodniową jelitówkę. Obudziłem się w nocy z bulami brzucha. Skończyło się kilkoma godzinami biegunki i wymiotowania. Jednocześnie. Na szczęście po wszystkim spokojnie odespałem wyczerpującą sesję z wiadrem na kibelku. Wieczorem już mogłem spożywać pokarm, a na drugi dzień czułem się, jak nowonarodzony. Mimo wszystko nie polecam takiej formy relaksu. Jedynie tym, dla których bulimia już nie pomaga. Co dwa otwory, to nie jeden.

PAKERKA

Cały czas chodzę (a właściwie to jeżdżę) na siłownię. Trzy razy w tygodniu molestuję swoje ciało, by na wiosnę prężyć ciało przed moją rodziną. A tak na poważnie. Nie traktuję tego zbyt poważnie i zbyt żartobliwie. Nie nastawiam się, że będę kulturystą, bo ćwiczę „na sucho” i nie żrę koksów za 200 zł/miesiąc. Ale już są widoczne efekty! Coś tam spuchło, coś się kształtuje, a na dokładkę schudłem trzy kilo. Mi tam pasuje.

ZATRUCIE POKAMOWE

Jakby było mi mało „jelitówki” to na trzy dni przed końcem roku zatrułem się. I to poważnie (opinia pana doktora). Wszystko przez moją łakomość. Odgrzewane kotlety mielone oraz bigos okazały się „zabójcze” dla mojego organizmu. Następnego dnia objawy, jak przy jelitówce, ale rekonwalescencja znacznie gorsza. Na szczęście obyło się bez szpitala, bo sytuacja była poważna. Powoli wracam do zdrowia, odzyskuję siły. Nadal odczuwam skutki zatrucia: bekam, flaki grają dziwne melodie, a żołądek zachowuje się nieprzewidywalnie. Ale sądzę, że najgorsze mam za sobą. Jak na razie to najgorsza końcówka roku, jaką miałem okazję przeżyć.

MOJA TWÓRCZOŚĆ

Na razie stoi w miejscu i kwiczy. Coś tam sobie gryzmolę, ale wszystko jest w ramach nauki CS5 i CS3. Stwierdziłem, że muszę powrócić do analogowej twórczości, bo cyfrowa jeszcze do końca mi nie wychodzi. Mój tablecik jest za cienki, by spełnił moje oczekiwania. Darken czeka za toną rysunków. Mam nadzieję, że mi wybaczy, ale siły wyższe (brak czasu, rodzina, choroby, święta) sprawiły, że nic dla niego nie mam. Wkrótce to się zmieni.

WACOM LCD CINTIQ 21UX

Niechcący miałem okazję zabawić się z tym maleństwem i już wiem, co chcę na przyszłe święta. Niesamowity sprzęt (wart ponad 8 tysiaków!). Tablet marzenie. Na takim sprzęcie rysuje się lepiej niż tradycyjnie na kartce papieru. Zaintrygowanych zapraszam na youtube.pl. Warto popatrzeć, jak się fajnie na tym pracuje. Reszta tabletów nie daje takiej swobody i precyzji. Ech, odpłynąłem…

ŚWIĘTA I NOWY ROK

Wszystko za nami. Było fajnie, dużo się działo. Mam nadzieję, że każdy z nas miał udany rok, a przyszły będzie jeszcze lepszy. Nie ma co się użalać i oglądać wstecz. Najlepsze jest przed nami…