piątek, 3 grudnia 2010

In progress

Zima zaskoczyła drogowców. Jak każdego roku:) Nawet mi żal ludzi, którzy poskąpili kasy na zimówki do swojego samochodu. Ja dostałem w spadku (dzięki bro) i brnę przez śnieg niczym czołg.


Mam pewną "depresję twórczą". Generalnie rysuję mało. Wręcz bardzo mało. Z braku czasu (o tym wie każdy, kto śledzi mojego bloga) oraz braku weny. Sporadycznie staram się coś tam naskrobać. Z tym różnie bywa i zaczynam psioczyć na jakość moich prac. Ale na szczęście czasami trafiają się jakieś perełki.

Rysowanie komiksów zamarło i w tym roku nie należy się spodziewać czegoś nowego. Plany legły w gruzach. Nie zamierzam się więcej tłumaczyć, obiecać i czarować. Dla dobra mojego, w tym roku żaden mój komiks nie powstanie. Zobaczymy co przyniesie przyszły rok.

A teraz - porażka roku. Nagroda wędruje do Call of Duty: Black Ops. Tak niegrywalnej i technicznie spieprzonej gry chyba w życiu nie widziałem. Do tej pory liderem mojej kolekcji był Gothic 3. Ale ten w dniu premiery był jednak grywalny, czego nie powiem o "Call of Lags". Do tej pory wyszyły dwa patche, które u mnie i setki tysięcy innych PCtowych graczy, nic nie pomogły. Ba! Ostatni patch to nawet zaszkodził. Po nim gra dodatkowo się wiesza. No dosłownie wity opadają! Zapowiedziano kolejny, konkretniejszy patch. Może po nim stanie się cud? Poczekamy, zobaczymy.

Prace nad polską edycją TSoY zmierzają ku szczęśliwemu końcowi. Praktycznie wszystkie grafiki ukończone, trwa skład (oj, podoba mi się design podręcznika). Szacunkowo powinnyśmy się wyrobić do końca roku. A ja może powrócę do tematu grafiki na okładkę. W każdym razie - jest na co czekać!


Teraz z innej beczki. Miesiąc temu kumple wciągnęli mnie w siłownię. Nigdy mnie to nie kręciło, ale teraz to się zmieniło. Kumple powoli się wyłamują, a ja mozolnie rozkręcam się. Po miesiącu zwiększam intensywność "pakowania". Trzeba coś robić, bo w moim wieku człowiek tylko flaczeje (na szczęście od pasa w górę, a nie na odwrót:D). Za pół roku ocenię rezultat. Na kaloryfer niczym Mike z Jersey Shore nie ma co liczyć, ale ręka i kilka innych części ciała spuchnie.

Trzymajcie się ciepło!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz