piątek, 6 sierpnia 2010

A więc, ten, tego...


Nie będę ukrywał, że utknąłem z robotą. Zwłaszcza nad okładką (lub okładkami) do TSoY. To co do tej pory spłodziłem na razie nie satysfakcjonuje mnie. Problem ma trzy źródła:

- okładka do podręcznika gry fabularnej, to okładka niekomiksowa, ale na swój sposób widowiskowa. Jakoś nie mogę wyrwać się z matni komiksów i spłodzić coś co nie będzie wyglądać, jak okładka kolejnego odcinka jakiegoś komiksu fantasy lub nie będzie wyglądać, jak obraz marnego artysty. Nie mogę się wbić w klimat i wykonanie.

- jestem przyzwyczajony do pracy nad materiałem w pionie. Jak na złość podręcznik do TSoY ma być w poziomym układzie. Ma to może i swój urok, ale za psa nie pasuje mi, jako układ podręcznika rpg. Takie moje "widzi mi się". Wrzućmy jeszcze logo, jakieś teksty, itp i okazuje się, że ilustracja staje się nieczytelna i ginie przytłoczona innymi "obiektami".

- jestem rysownikiem, a nie malarzem. Usilnie próbuję coś tam malarskiego spłodzić, ale jak na moje oko i oczekiwania, z marnym efektem. Jak już mi coś się podoba, to nie nadaje się na ilustrację okładki. Jeżeli wykonam ilustrację w komiksowym stylu, to też mi "nie leży na wątrobie". Widziałem w życiu już wiele okładek rpgów i tak szczerze powiedziawszy, połowa z nich to popelina, a czasami gniot. A ja nie chcę, by przytrafiło się to samo TSoY.

Wnioski. Pozostaję w komiksowej, ale malarsko podrasowanej stylistyce. Okładka powstaje spontanicznie, bez planowania i próbowania przelania czegoś, co jest fajne, ale się nie klei. Stąd raczej Darken nie zobaczy okładki w stylu podesłanych koncepcji. Będzie coś innego. Ale, że to spontan, to jeszcze wiele może się zmienić.

Teraz rzut pierwszego, nowego projektu. Całość powstaje na tablecie, spontanicznie i bez żadnych "koncepcji". Ma być mroczno, duszno i złowieszczo. Oto kolejne fazy powstawania.


Co pojawi się w środku ilustracji? Tego do końca nie wiem. Mam kilka wizji i postaram się przetestować wszystkie. Co z tego wyjdzie? Kto tam wie. Został tylko czysty spontan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz