niedziela, 29 sierpnia 2010

Brak czasu


Mój odwieczny wróg, czyli czas, dopadł mnie i zdusił. Sprawy zawodowe (oficjalna praca i na zlecenie) oraz sprawy osobiste pożarły większość mojego czasu. Reasumując: nie mam czasu na rysowanie. Ani na granie. Ani na nic innego. Głupa sprawa, bo mam trochę zaległych spraw, które usilnie chciałbym doprowadzić do końca. Mam nadzieję, że wkrótce moje życie zwolni i znajdę czas na realizację moich rysunkowych planów. Na razie posucha. Na pocieszkę wrzutka starego rysunku, który jakiś czas temu nabrał kolorów.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Karnawał Blogowy #13

W pierwszej kolejności książkę oceniamy po okładce. Tak samo czynimy z podręcznikami rpg. Prawda? Człowiek jest wzrokowcem i nic na to nie poradzimy. Dlatego w pierwszej kolejności jesteśmy atakowani na zmysł wzroku. W dzisiejszych czasach nie wyobrażam sobie książki, podręcznika, czasopisma bez ilustracji i oprawy graficznej. Jest to ważne narzędzie w kreowaniu wizji, którą autorzy próbują poprzez tekst przekazać odbiorcom. Można rzec, że „od słowa do ilustracji”.

Współczesne podręczniki gier fabularnych przesycone są grafiką. Wymóg czasów. Popyt wykreował podaż. Najpierw oceniamy okładkę, a gdy ta już skutecznie przykuje naszą uwagę, zagłębiamy się w meandry systemu i treści podręcznika. Kiedyś czarnobiałe ilustracje i skromna oprawa została zadeptana przez kolorowe ilustracje i graficzny przepych wydzierający z kredowych stron. Oczywiście generalizuję sytuację. Ale warto zadać sobie pytanie, czy mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią? Czy mnogość świetnych ilustracji zagłuszą, zamaskują miałkość treści? Wielcy wydawcy z zachodu mają na swoim sumieniu sterty podręczników – przysłowiowych „zapchaj dziur”, które graczom są potrzebne, jak dziura w moście. Jednak oprawione w kolorowe obrazki skutecznie maskują lichą treść. Rodzi się pytanie” czy ilustracja jest dodatkiem do tekstu, czy tekst do ilustracji”?

Pierwszy kontakt z szatą graficzną podręcznika odbywa się poprzez jego okładkę. Zadaniem okładki jest przykuć nasz wzrok, zachęcić do kupna. Zadanie czysto marketingowe. Im ładniejsza, widowiskowa, zapadająca w pamięć okładka, tym lepsza. Jednak bywa i tak, że jest odpychająca, nijaka i co gorsze, w żaden sposób nie wiąże się z zawartością podręcznika. Ilustracja na okładce to nie wszystko. Ważne jest też logo produktu. Musi być zmysłowe, charakterystyczne i niepowtarzalne. Tak, by wszystkie produkty marki kojarzyć ze sobą. Logo to też ilustracja i bywa, że sama w sobie zawiera treść graficzną, która nawiązuje do treści podręcznika.
Pora na ilustracje. Nie ważne czy są czarnobiałe czy kolorowe. Mają uprzyjemniać przeglądanie stron. To tylko podstawowe zadanie. Ważniejszy jest ich przekaz. Niekiedy uzupełniają treść podręcznika, poprzez wykreowanie jakichś elementów wspólnych, które będą się przewijać przez resztę podręcznika i staną się częścią świata gry. Chodzi tutaj o modę, symbole, wizje krajobrazów, wygląd bohaterów niezależnych. Ilustrator często uczestniczy w kreowaniu wizji świata gry. Problem zaczyna się, kiedy w projekcie uczestniczy kilku artystów i ich wizje są rozbieżne. Ilustracje muszą też pasować do stylistyki gry. Olejne obrazy jakoś nie pasują do gry akcji w utrzymanej w komiksowej stylistyce. I na odwrót. Ilustracje też są inspiracją dla graczy. Inspirują do tworzenia ciekawych bohaterów, wydarzeń, pomysłów na przygody i scenariusze. Ilustracje to nie tylko obrazki na stronach podręcznika. To także jego oprawa, stylistyka, elementy graficzne, mapy oraz karty postaci. Wszystko musi do siebie pasować i kreować charakter gry.

Tworzenie oprawy graficznej podręcznika to mozolny proces. Nie każdy, nawet najlepszy artysta, nadaje się do tego. Wymaga cierpliwości i pokory. Artyści muszą współpracować z twórcami gry na każdym kroku oraz nadawać na tych samych falach. Ilustracje „rodzą się” na różne sposoby. Czasami w wyniku spontanicznego „gryzmolenia”. Innym razem są dokładnie zaplanowane. Większość graczy ma swoich ulubionych artystów. Lubią ich za styl, kunszt i warsztat graficzny. Wielu artystów zostaje powiązanych z marką produktu, stając się jedną z jego ikon. Twórcy gry chce za pomocą tekstu przekazać innym swoje pomysły, wyobrażenia, wizje. To samo robią graficy i ilustratorzy. Nieważne, jak dobre są ilustracje. Ważne jest źródło ich natchnienia.

Czasami takie gryzmoły później zamieniają się w pełnokrwiste ilustracje.

Nie wyobrażam sobie podręcznika do gry fabularnej bez ilustracji. Po prostu nie wyobrażam. To tylko suchy tekst pozbawiony duszy.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Last promo


Oto ostatni obrazek promocyjny, jaki zrodził się ostatnio w mojej makówce. Szybki szkic, szybkie kładzenie czerni i jeszcze szybsze kolorowanie. Efekt może w 100% mnie nie satysfakcjonuje, ale jest już późno, a wcześnie rano ktoś do pracy musi wstać. Tak więc może ktoś się skusi, by bliżej poznać tę ostrą babkę. Może ją spotka tutaj...

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Drobne promo

Tak mnie naszła myśl, patrząc obrazek z poprzedniego postu, by wykorzystać go do drobnej akcji promocyjnej TSoY. W głowie wykoncypowałem trzy warianty i jak na razie spłodziłem dwa. Trzeci, bardziej frywolny i "nude" machnę w tym tygodniu. Grafika jest, tylko kolor trzeba nałożyć.

I pan murzynek Bambo, Kali, Makumba, czy jak go tam zwą.

piątek, 13 sierpnia 2010

Drobna wrzutka

Doszedłem do wniosku, że malarzem (wielkim) nigdy nie będę. To się jakoś kłóci z moją komiksową naturą i stylistyką. Oczywiście nadal będę próbował sobie udowodnić, że dla chcącego nic trudnego. Jednak i mój styl rysowania oraz kolorowania na pewno przypadnie do gustu niejednej osobie, więc na siłę nie będę tego zmieniał. Dla podsumowania wypocin drobna wrzuta. Jest barbarzyńska :)

czwartek, 12 sierpnia 2010

Mistrz i uczeń


każdy ma w swoim życiu jakieś ideały, wzory i autorytety. Jeżeli chodzi o malowanie (na tablecie) ja mam jeden. Zwie się Genzoman i po prostu wymiata. Kompozycjami, kreską i pastelowymi kolorami. Tego słowa wyrazić nie mogą co ten gość wyczynia. I pomyśleć, że trzaska to za pomocą amatorskiego tabletu (Bamboo, jak mój). Nie wiem, jak to robi, ale ja wiem, że nigdy mu nie dorównam. Po prostu szacun. A ja zachęcam do odwiedzenia jego galerii i upajania się graficznymi cudami cyfrowej sztuki.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Bochomazów ciąg dalszy

Ta przemiła parka to element okładki, jaką mam (miałem) spłodzić do TSoY. Jedna wersja już powstała, ale postanowiłem zrobić malarski retusz. Ten zakończył się malowaniem raz jeszcze. I przyznaję się, że efekt jest niezły. Na tyle niezły, że być może Darken dostanie okładkę w stylu Red Sonja tłucze badguys:) W końcu Darken miał urodziny:D

A teraz spać, bo jutro ma się pojawić demo Mafii 2, które koniecznie trzeba obczaić (jedynka to nadal fabularne must have).

niedziela, 8 sierpnia 2010

Tabletomania:)

Zabawa z tabletem nabiera u mnie niebezpiecznego przyśpieszenia. W ciągu kilku ostatnich dni przerzuciłem się z analogowego rysowania na cyfrowy. Oczywiście nie na stałe, bo na dłuższą metę bym nie uciągnął. Zresztą nie ten sprzęt, nie to doświadczenie. Dwadzieścia lat rysowania komiksów za pomocą długopisów, pisaków, piór i piórek sprawiły, że nie ma szans na przerzucenie się tylko na cyfrowe arts. Ale na razie zabawa jest przednia. Nawet mi wena dopisuje. Do tego stopnia, że kilka obrazków (z gatunku Made in China) spłodziłem do TSoY i muszę przyznać, że bardzo mi się podobają. Ta nierówna i gruba kreska ma coś w sobie. Dochodzi do takich sytuacji, że bawiąc się nagle po godzinie mam jakieś mazadło. Na tyle fajne, by się go nie wstydzić.

Acha - Darken miał urodziny. Tortu, życzeń i prezentu nie ma, ale jest za to obietnica, że po trzydziestce sflaczeje, dorobi się brzuszka i być może zacznie łysieć. Taka przypadłość 60% mężczyzn.

piątek, 6 sierpnia 2010

A więc, ten, tego...


Nie będę ukrywał, że utknąłem z robotą. Zwłaszcza nad okładką (lub okładkami) do TSoY. To co do tej pory spłodziłem na razie nie satysfakcjonuje mnie. Problem ma trzy źródła:

- okładka do podręcznika gry fabularnej, to okładka niekomiksowa, ale na swój sposób widowiskowa. Jakoś nie mogę wyrwać się z matni komiksów i spłodzić coś co nie będzie wyglądać, jak okładka kolejnego odcinka jakiegoś komiksu fantasy lub nie będzie wyglądać, jak obraz marnego artysty. Nie mogę się wbić w klimat i wykonanie.

- jestem przyzwyczajony do pracy nad materiałem w pionie. Jak na złość podręcznik do TSoY ma być w poziomym układzie. Ma to może i swój urok, ale za psa nie pasuje mi, jako układ podręcznika rpg. Takie moje "widzi mi się". Wrzućmy jeszcze logo, jakieś teksty, itp i okazuje się, że ilustracja staje się nieczytelna i ginie przytłoczona innymi "obiektami".

- jestem rysownikiem, a nie malarzem. Usilnie próbuję coś tam malarskiego spłodzić, ale jak na moje oko i oczekiwania, z marnym efektem. Jak już mi coś się podoba, to nie nadaje się na ilustrację okładki. Jeżeli wykonam ilustrację w komiksowym stylu, to też mi "nie leży na wątrobie". Widziałem w życiu już wiele okładek rpgów i tak szczerze powiedziawszy, połowa z nich to popelina, a czasami gniot. A ja nie chcę, by przytrafiło się to samo TSoY.

Wnioski. Pozostaję w komiksowej, ale malarsko podrasowanej stylistyce. Okładka powstaje spontanicznie, bez planowania i próbowania przelania czegoś, co jest fajne, ale się nie klei. Stąd raczej Darken nie zobaczy okładki w stylu podesłanych koncepcji. Będzie coś innego. Ale, że to spontan, to jeszcze wiele może się zmienić.

Teraz rzut pierwszego, nowego projektu. Całość powstaje na tablecie, spontanicznie i bez żadnych "koncepcji". Ma być mroczno, duszno i złowieszczo. Oto kolejne fazy powstawania.


Co pojawi się w środku ilustracji? Tego do końca nie wiem. Mam kilka wizji i postaram się przetestować wszystkie. Co z tego wyjdzie? Kto tam wie. Został tylko czysty spontan.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Malowaniych eksperymentów ciąg dalszy

Kolejna praca, która powstała w ramach zabawy w malowanie, testowanie kolejnych pędzli, filtrów i innych bajerów. Cudu nie ma, ale lepszy rydz niż nic. Dzisiaj rycerz Sithów, na jakiejś planecie, w jakiejś galaktyce:)

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

"Pokoloruj mój świat na..."

Coś mnie tknęło i postanowiłem pokolorować wcześniejszy obrazek. Przy okazji bawiłem się różnymi pędzlami, sprawdzałem nowe triki i takie tam. Trening czyni mistrzem:) Mam nadzieję, że efekt końcowy podoba się.

Leniwiec

Dopadł mnie leniwiec. Nie dość, że brakuje mi czasu na większość rzeczy, które chciałbym robić, to gdy tylko mam odrobinę wolnego czasu, leżę bykiem i nic nie robię. Nawet nie pykam na kompie. Jakoś mam wrażenie, że wyrosłem z gier :) Nawet zajdewabiste Left 4 Dead 2, na które się napalałem od jakieś czasu, nie kręci mnie już. No może troszkę, bo zdarzyło się zarwać trochę czasu przy tej zajedwabistej grze.

Z wolna ruszyły prace nad trzecim odcinkiem BLAM! Pierwszą serię planuję zamknąć w czterech odcinkach. Na więcej raczej mi nie starczy czasu.

No i oczywiście coś tam rysuję dla TSoY. Zaległości nie mam już dużych, bo większość grafik mam wykonanych lub są "w fazie produkcyjnej". Niektóre zabiły mi ćwieka, bo nie mam bladego pojęcia, jak to narysować. Wyobraźnia szwankuje. Jak wszystko (wg mnie) wysmażę, to podrzucę Darkenowi, który znowu się rozchorował. Mam wrażenie, że z każdego konwentu przywozi tylko zarazki:)

Dzisiaj się uparłem, że narysuję coś na tablecie. Wbrew pozorom, nie jest to łatwa sprawa. Za wzór posłużył mi szkic, który prezentowałem kilka postów wcześniej. Wyszło przyzwoicie, ale napocić się trochę napociłem. Nie zmienia to faktu, że od jakiegoś czasu tablecik wspomaga moją twórczość - kolorową i czarno-białą. Dalej problemem stanowi okładka do TSoY. Coś tam już namazałem, ale nie jestem z prac zadowolony. Chyba będę musiał zrobić to spontanicznie, bez planowania, idąc na żywioł. Wtedy robię najlepsze prace.