środa, 14 lipca 2010

W pocie czoła


Oczywiście z tym całkowitym nieróbstwem to trochę przesadziłem. Fakt - upał jest dobijający, czy to w domu, czy na świeżym powietrzu. Jest na tyle męczący, że nic się nie chce robić. Nie mówiąc już o pracy. Ale czasami idzie coś porobić i w tym czasie wszystkie siły skupiają się na jednym celu.

Mam urlop, którego urok polega na tym, że robię wszystko, tylko nie wypoczywam. Mowa o obowiązkach domowych i pozadomowych. Do tego dochodzi rysowanie, a właściwie to malowanie. Wydałem na siebie wyrok, proponując zrobienie pięciu okładek do The Shadow of Yesterday. Dlaczego pięć? Za jakiś czas to się wyjaśni. Na razie mam dwie ukończone, a trzecia jest w połowie. Oczywiście wszystko musi zatwierdzić Darken, ale dużego wyboru mu nie pozostawiam, bo lepszych już nie machnę. Z prozaicznych powodów: brak pomysłów, ograniczone umiejętności plastyczne i całkowity brak czasu. Miałem w urlop machnąć resztę brakujących ilustracji, ale utknąłem na temacie "okładka do TSoY".

A czasu coraz mniej, bo premiera polskiej edycji TSoY ma odbyć się w trzecim kwartale. Trochę ludzi na to czeka i zaczyna się robić czasami "śmierdząco" (vide Wydawnictwo Maldor). Na szczęście podręcznik jest już praktycznie zredagowany. Kwestia ostatnich (najbardziej męczących i niekończących się) korekt. Potem skład i heja!

A wszystko zaczęło się od tego, że Darken spytał się mnie, czy nie wykonałbym kilku ilustracji do pewnego projektu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz