niedziela, 28 lutego 2010

Wolnym krokiem...

Powoli, ale do przodu, rysuję kolejne plansze drugiego odcinka BLAM!. Musiałem zwolnić, bo na głowę wskoczyło mi kilka spraw, a które trzeba rozwiązać w szybkim tempie. No i za oknem powoli zaczyna się czuć wiosnę. Może jeszcze za wcześnie na nią, ale ostre i miłe dla oka słoneczko robi swoje. W międzyczasie machnąłem co nieco dla Darkena i kumpla, który prosił mnie o pewien mały projekcik, a który zżarł mi trochę wolnego czasu. Zbliża się marzec (to już jutro) i muszę się spiętrzyć, by wykonać większość marcowego planu. Na koniec pierwsze cztery plansze drugiego odcinka BLAM! A wieczorem zabieram się za korektę komiksu do TSoY...

środa, 24 lutego 2010

Kuję żelazo, póki gorące

Jeszcze nie ostygł pierwszy odcinek przygód kosmicznego rozrabiaki BLAM!, a ja już zacząłem smażyć kolejny epizod. Wiem, że planowałem ruszyć z kolejnym epizodem DUCK'a, ale jakoś z rozbiegu ruszyłem co innego. Na razie wysmażyłem dwie pierwsze plansze, a w mojej głowie smaży się już kilka kolejnych. Jeszcze nie wiem, co tam w połowie odcinka będzie wyczyniał Franek Kovalski, ale myślę, że odstrzeli to i owo. Być może w trakcie tego zacznę smażyć kolejny epizod z przygodami kaczora, ale nie jest to jeszcze przesądzone. Na dodatek w marcu machnę (na szybko, a co) kolejny epizodzik do TSoY. A w ten weekend zrobię korektę pierwszego. To tyle. A, jeszcze wrzuciłem świeżynkę, czyli okładeczkę drugiego odcinka.

wtorek, 23 lutego 2010

BLAM! ukończony

Właśnie. Standardowo dwadzieścia plansz czystej rozwałki, bez większych ambicji na Oskara za scenariusz, zdjęcia i reżyserię. Ale co tam. Taki miał być. Generalnie BLAM! ma być dla mnie testem, czy dam radę spłodzić coś nowego. Chodzi mi o dłuższy cykl. Mam już w tej materii doświadczenie i z natury nie lubię rysować krótkich form. Po ryśnięciu BLAM! zrobię sobie krótki odpoczynek. Ale naprawdę krótki. W międzyczasie coś tam sobie poskrobię oraz wezmę się za korektę pierwszego epizodu do TSoY. Dzięki za korektę, Seji. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak kalecząc wypowiada się w ojczystym języku:)


Tak na boczku: naszła mnie ochota, by skrobnąć coś na szybko, tak z 10 plansz, do powstającej antologii komiksowej. Więcej na stronce komiksforum.

sobota, 20 lutego 2010

Ku finiszowi


Prace nad pierwszym odcinkiem strzelanki BLAM! idą dobrze i mają się ku końcowi. W mojej głowie rysują się dalsze losy idealnej maszyny do zabijania. Generalnie jestem zadowolony z komiksu. Taka lajtowa rozpierducha, bez żadnej głębi, patosu i artystycznych bzdetów. Praktycznie powoli finiszuję komiks i zbieram się do rysowania zakończenia. Potem szybki przegląd, drobne poprawki i będzie wstawka.

A teraz krótka recka Mass Effect 2. Technicznie gra jest świetna. Modele i tekstury postaci (zwłaszcza głowy) to rewelacja. Nie podoba mi się tylko wczytywanie mapek. Za długo trwa. I dlaczego Normandia nie wczytuje się cała za jednym razem, tak jak kilka naprawdę wielkich etapów gry? Fabuła dobra. Nie ma już tutaj takiego zaskoczenia i powiewu świeżości, jak było w jedynce. Początek zamiata, potem jest kilka misji posuchy. Pod koniec gra się dobrze rozkręca, ale finałowa misja, jak dla mnie jest za spokojna. Brakuje mi czegoś masakrującego. Szkoda tylko, że autorzy uprościli elementy rpgowe. Jedynka była świetnym rpgiem w konwencji strzelanki. Sequel to już tylko strzelanka z elementami rpgowymi. Z takim podejściem trzecia część będzie kosmicznym Call of Duty z dialogami... Niemniej - grę polecam. Kawał świetnego sequela i jednocześnie koszmarna polonizacja. Ale i na to jest rada.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Pełną parą

Produkcja, czyli gryzmolenie, pierwszego odcinka BLAM! idzie "pełną parą". Oczywiście są przestoje i skoki w bok, ale i tak idzie o dziwo dobrze. Nie wiem w ilu planszach zamknie się pierwszy odcinek, ale być może będzie to fragment jakiejś dłuższej historyjki. Będzie krwawo, a czasami debilnie. A na pewno wystrzałowo. Nie spodziewajcie się oskarowego scenariusza, kultowych dialogów i grafiki, które zapadną w Waszych pamięciach. Tego nie oczekuję. Tylko tego, że znajdzie się ktoś na tej planecie, któremu się spodoba i powie sobie pod nosem "kelner, jeszcze raz to samo".

A oto szybki mach, czyli BLAM! w wersji kobiecej:

piątek, 12 lutego 2010

Plany, plany, plany...

Pora na pewne wytyczne na najbliższy okres. Oczywiście moje plany dotyczą rysowania komiksów. Pomijam fakt grania w Mass Effect 2, betę Battlefield 2 oraz szarpania z moim klanem w MW2.

/ BLAM!: co to się wyprawia! przejrzałem premierowe plansze i doszedłem do wniosku, że fabuła ssie. zapadła decyzja, że oleję historyjkę z cyklu "jak to się wszystko zaczęło" i od razu rzucić się w środek akcji. oznacza to tylko, że zacząłem od nowa rysować pierwszy epizod. porzuciłem dotychczasowe 13 plansz i machnąłem nowe 2. są fajne. żeby odpokutować ten ruch, dzisiaj mała wstawka, tak by dać pogląd jak to będzie się prezentować:













być może do końca miesiąca wyrobię się z całością odcinka.

/ TSoY: po pierwszym epizodzie ruszę z rysowaniem prologu (a może to będzie drugi epizod). w każdym razie będzie krótki. chyba, że mi się odwidzi. premiera zapewne z marcu - nie wcześniej.

/DUCK#6: w marcu lub kwietniu ruszę z nowym odcinkiem. odcinek nazywać się będzie: "Atak suczych lesb". i wszystko jasne.

/ w międzyczasie zapewne coś jeszcze machnę dla Darkena, o ile będzie taka potrzeba.

OVER

Mistrz Quan Chi #4

Ostatni na tę chwilę epizodzik przygód niezwykłego Mistrza Quan Chi. Zapewne jeszcze kiedyś powróci na łamy mojego blogasa, ale pora skupić się na innych planach.

czwartek, 11 lutego 2010

Mistrz Quan Chi #3

Dzień bez Mistrza Quan Chi, to dzień zmarnowany. Kolejna porcja niesamowitych wyczynów największego mistrza wu shu.

środa, 10 lutego 2010

Mistrz Quan Chi #2

Mała porcyjka kolejnych perypetii wielkiego Mistrza Quan Chi:

wtorek, 9 lutego 2010

Mistz Quan Chi #1

Witam. Ponieważ do weekendu zrobiłem sobie odpoczynek w postaci grania na kompie (kupiony Mass Effect 2 jest świetny!). Jednak, żeby nie było, że nic tam nie gryzmolę, pozwoliłem sobie zrobić takie małe coś, co planuję majstrować co jakiś czas. Nie przeciągając: poznajcie wielkiego Mistrza Quan Chi!

poniedziałek, 8 lutego 2010

Pora na małe wakacje


Moja nowa grafa wróciła z serwisu. No nie zupełnie nowa. Tradycyjnie starą wymienili na nową, bo kart graficznych ogólnie nie opłaca się naprawiać. A że mojej starej (GF 8800 GT 512 MB) już nie produkują i ogólnie jest chyba już niedostępna, dostałem GF 9800 GT 1024 MB, czyli dość dobrze wyszedłem na tej transakcji. Ponieważ pościłem prawie trzy tygodnie, do końca tygodnia robię sobie małe wakacje, by ostro poszpilać. Ale, jak znam życie, to do końca nie będzie mi to dane. W tym czasie coś tam będę sobie skrobał, ale na pewno nie w takich ilościach, jak wcześniej. Na dokładkę przyjąłem zasłużoną krytykę Darkena odnośnie komiksu z TSoY i do końca weekendu przemodeluję dialogi, tak, by to brzmiało "lepiej". Tylko szkoda, mi elfiego bękarta. A miałem takie plany wobec niego:) Żartuję. Będzie dobrze. Nie idealnie, ale dobrze.

niedziela, 7 lutego 2010

TSOY epizod #1 (z drobnym update)

Pierwszy epizod ukończyłem wczoraj. Dzisiaj odbyła się drobna obróbka techniczna i takie tam. Planowałem co weekend publikować pod dwie plansze, ale jakoś uległem i dzisiaj wrzucę całość.

Każdy epizod oczywiście będzie mniej lub bardziej powiązany z innymi, tworząc całość. Jednak nie będzie to tak spójnie opowiedziana historia, z którymi mamy do czynienia w rożnych albumach. Tutaj każdy epizod to swego rodzaju wycinek z jakiejś większej opowieści. Przez epizody przewiną się różni bohaterowie oraz różne opowieści, pokazując historię z różnych perspektyw.

Po pierwszy epizodzie machnę prolog. Będzie krótki. I być może wykluje się pod koniec miesiąca. W międzyczasie będę rysował inne rzeczy. Takie plany...

EDIT: dokonałem drobnej modyfikacji dialogów w komiksie (tak, jak zapowiadałem w dalszych postach). Teraz elf bardziej pasuje do TSoy, a nadal został wrednym bękartem:)





































sobota, 6 lutego 2010

BLAM! BLAM! BLAM! Czyli amatroski komiksiarz...

W oczekiwaniu na odzyskanie mojej sprawnej karty graficznej stałem się bardzo płodnym rysownikiem. Nie tylko komiksów. Póki co spełniam potrzeby Darkena i już nie mogę się doczekać pierwszych próbek podręcznika TSoY. Takie narcystyczne uniesienie, by podnieść swoją samoocenę. Póki co jestem tzw. "amatorskim rysownikiem komiksów", cokolwiek to znaczy. Rysuję dla własnych potrzeb, hobbistycznie, bez patosu gwiazdora, ku uciesze fanów i krytyków. W takim amatorskim rysowaniu jest wiele plusów. Dlatego nie mam zamiaru przejść na tzw. "zawodowstwo" i skomercjalizować się. Mógłbym. Szczerze. Na tyle dobrze rysuję, że nie widzę większych problemów, by tego nie uczynić. Ale nie zrobię tego z dwóch zasadniczych powodów:
- terminy - w życiu mam mało czasu, a jak z powodu terminów mam chodzić niewyspany i zestresowany, to ja mówię "no way". Po co mam potem wysłuchiwać fucków szefa za zawalenie terminu.
- perfekcjonizm - skoro mam robić coś, za co mam dostawać kasę, to muszę to robić najlepiej, jak potrafię. A to przekłada się na przesadne staranie się. Dojdą do tego niekończące się korekty, poprawki, rysowanie od nowa plansz itp. Nie jestem najlepszym rysownikiem świata, ale mam swój styl,rysuję dobrze, a opowiadać historie potrafię (tzw. język komiksu opanowałem). Znam jeszcze swoje granice, których nie zamierzam przekraczać, by rysowanie zamieniło się z przyjemności w karę.

Oczywiście są też wady robienia darmochy i amatorszczyzny: brak kasy i fanów. Na szczęście jest internet i można w nim do woli wyżalać się, jak i "publikować się".

A teraz chwilka oddechu.

Mam ochotę machnąć coś w kolorze. Brak tabletu (stary podczas remontu i przeprowadzki zaliczył rozwałkę - chlip! chlip! na nowy brak szmalu) zniechęca mnie do dłuższego drążenia tego tematu. Wiem, że w kolorze moje komiksy sporo by zyskały. Ale na razie to tylko luźne gdybanie.

Tymczasem płaszczę się nad moim nowym dzieckiem: BLAM! Pierwszy odcinek nie będzie wyrywający włosy, zrywający asfalt i powodujący opad szczęki. To tylko rozgrzewka do masakry, którą zafunduję w kolejnych odcinkach. No chyba, że po pierwszym odcinku powiem tytułowi PASS!. I tak bywało. Ale na razie jestem w połowie pierwszego epizodu. Czyli jest not bad.

W głowie kołują mi się wizje dwóch kolejnych epizodów DUCK FUCK. Oj, następny będzie zalatywał estrogenem:) Zwyczajowo będzie dużo cycków:)

W ten weekend postanowiłem dokończyć pierwszy epizod komiksu, który rozgrywa się w świcie gry The Shadow of Yesterday. Darken nie będzie zadowolny tym, co zaraz pokażę. Ale to nie jest tym, na co teraz wygląda! Po tym ruszam z prologiem oraz drugim epizodem. W marcu chyba uda mi się ten plan zrealizować. Mam wizję tego projektu i nie zamierzam jej zmieniać. Sorry, Darken :P
EDIT: rozpocząłem powolny proces migracji moich komiksów na inne darmowe serwery hostingowe. Trochę to potrwa, bo na razie nie do końca nie jestem przekonany, który mi bardziej pasuje. Do tej pory trzymałem je na rapidshare, ale okazuje się, że bywa on kłopotliwy.

wtorek, 2 lutego 2010

BLAM!

Takowyż ma tytuł mój nowy projekt. Tych mam w głowie pod dostatkiem i by je wszystkie zrealizować musiałbym cały swój czas poświęcić na rysowanie komiksów. Ale wróćmy do BLAM! Tytuł zobowiązuje i w pewien sposób naprowadza na charakter produkcji. Będzie to czysty komiks akcji dla osób dorosłych. A więc będzie kąśliwie, krwawo, wulgarnie i z tupetem. Główny bohater to Franek Kovalski (!), kosmiczny najemnik. W pierwszym odcinku poznajemy jego (powiedzmy) dawne dzieje, czyli, jak to się zaczęło. Na jakieś konkretne efekty trzeba poczekać do końca miesiąca. Może uda mi się sklecić do końca cały odcinek. Na odchodne prezentuję okładkę i pierwszą stronę komiksu. Tak, na zaostrzenie apetytu...

poniedziałek, 1 lutego 2010

DUCK FUCK #5

Zgodnie z zapowiedziami, nowy epizod niespornego kaczora już jest gotowy do zassania. Na ten rok mam w planach machnąć jeszcze trzy epizody. Mam nadzieję, że uda mi się tego dokonać. W piątym odcinku wrzuciłem krótką zapowiedź nowego komiksu w klimatach SF. Będzie ostro, krwawo i zwariowanie! Być może pierwszy odcinek wykluje się na koniec lutego.

Co do innych zobowiązań. Na razie wstrzymałem pracę nad komiksem do TSoY. Kilka uwag Darkena i mój scenariusz troszkę w pompę wziął. Być może wrócę do niego i dokończę pierwszy epizod. Hmm... zobaczy się. Nie mam nic do świata z gry TSoY, ale wolę kreować rzeczy na podstawie moich własnych pomysłów. Traktuję to jako nowe wyzwanie. Ale podkreślam: temat komiksu w świecie TSoY na pewno nie jest martwy!

Pozostało mi jeszcze rysowanie kluczy (i zapewne sekretów) do gry. Jutro (a może jeszcze dzisiaj) coś nowego machnę. Muszę też przerobić kilka starych rysunków.

Jest mroźna zima, a ja jestem mocno rozpalony :) Mass Effect 2 skutecznie mnie ostudzi!