niedziela, 15 listopada 2009

Modern Suxware 2

Witam.

Od wtorku jestem "szczęśliwym" właścicielem nowiutkiego Modern Warfare 2. Już przed premierą gry zrobiło się straszliwie głośno i generalnie skandalicznie. Każdy wtajemniczony i zainteresowany wie o czym mowa. Teraz pora na moją ocenę, po kilku dniach ostrego strzelania. Kilka nocek zarwałem, ale co tam...

Najpierw singiel. Jest krótki, intensywny, widowiskowy i naprawdę ostry. Niczym w najlepszym filmie akcji. Fabuła zasysa gracza i wypluwa po dobrych 4 godzinach grania. Krótko, ale treściwie. Niestety seria stanęła w miejscu i nie prezentuje nic nowego w gameplayu. W czwórce legendarna była misja pod Czarnobylem. Tutaj raczej niczego takiego już nie doświadczymy. No może misja Gułag, ale cudów nie ma. Za to fabuła jest ostra i naprawdę kopie assa. Niestety nie zmienia to faktu, że w grywalności nie ma praktycznie żadnych nowości. Lipa. Poszli po najmniejszej lini oporu, dając po prostu nowe mapki. No i te wszędobylskie skrypty. Ale najgorszy jest ten wieczysty respawn wrogów. Teraz to już mnie wkurza. Szczerze powiedziawszy wolę już wymianę ognia w taśmowych produkcjach City Interactive.

Na dokładkę dostajemy nowy tryb Special Ops. To bogaty zestaw misji, które możemy online rozegrać z kolegą w coopie. Są to wykrojone fragmenty (ale nie tylko) z singla i przerobione na serię wyzwań. Fajne, ale na krótką metę.

No i multi.

Witamy Steam. Udany system elektronicznej dystrybucji gier i strasznie nieudolny system społecznościowy. W tym ostatnim do pięt nie dorównuje aplikacji Xfire. Steam odpowiada też za zabezpieczenia sieciowe przed nieuczciwymi graczami. Prawdę powiedziawszy równie dobrze mogłoby go nie być, bo idzie w nim oszukiwać jeszcze łatwiej niż przy Punk Busterze. Na Youtube można znaleźć kilka przykładowych filmików, ale szybko są kasowane (czym wita nas napis Ten film wideo jest już niedostępny z powodu otrzymania roszczenia dotyczącego praw autorskich przez Activision Games Inc. ). Żal.pl
Spróbujcie pograć razem ze znajomymi. Na prywatnym meczu da się łatwo, ale publicznie to wyzwanie na miarę wpisu do znanej księgi rekordów.

Nie ma dedykowanych serwerów, co przyczyniło się do afery, gniewu, skandalu i protestu graczy. Nie bez powodu. Może i zaproponowany system z konsol (niedosłownie) sprawdza się, ale tylko u niedzielnych graczy. Chyba, że ktoś lubi grać z wysokim pingiem i lagami. Niby gra się płynnie, ale rzeczywistość jest bezlitosna i jedynie w trybie Hardcore idzie grać po ludzku.

Nikt nie ma wpływu na grę. Nawet hostujący grę (który nawet o tym nie wie). Nie można wyrzucić wkurzającego i oszukującego gracza. Nie ma modów, ustawień warunków gry itp. Dzięki temu musimy się męczyć z facetami walącymi na lewo i prawo z granatników, uzupełniający granaty dzięki atutowi padlinożerca. Słodko. Nawet wyszukiwarka meczy nie działa dobrze i kilka razy zerwała połączenie z hostem. No super. Na dokładkę w normalnym trybie karabiny snajperskie to jedna wielka porażka. Snajperka Barret, które jednym pociskiem rozwala człowieka na strzępy w MW2 zadaje obrażenia na poziomie wiatrówki. Żenada. Na pochwałę zasługuje rozbudowa multi i mnogość świetnych map. Szkoda tylko, że wszystkich jakoś nie mam okazji doświadczyć dzięki wyszukiwarce meczy, która rzuca do walki kolesie z 1 POZ na kolesie z 48. Litości.

Na koniec oprawa. Jest super. Twórcy wyrzucili nowe efekty i zwiększyli ilość obiektów na mapach. Szkoda tylko, że nie popracowali nad wydajnością i optymalizacją.

Generalnie MW2 to prosty port z konsol. Oczywiście protesty PCtowych graczy nic nie dadzą i gra sprzeda się z zabójczym nakładzie. Ja powiem tylko, że jeżeli w następnej części (pewnie w przyszłym roku) nie będzie dedyków, to ja mówię serii PASS. Teraz czekam na BF:BC2, które będzie miało dedyki i zapowiada się na kawał wyjebanego multiplayera.

Mógłby tak bez końca jeździć po MW2, ale czy to coś da? Wycisnę co się da z tej gry (w końcu wydałem na nią skromne 119 zł) i odłożę na półeczkę. Do tego czasu powinno już wyjść BF:BC2.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Sprawa jest prosta

Dokładnie. Nie ma czasu na rysowanie. To niestety okrutna prawda. Jedynie w pracy, o ile się nudzę, coś tam naskrobię. Na razie rysowanie komiksów odkładam na głęboką zimę. Wtedy zazwyczaj dopada mnie wena twórcza i wylewnie tworzę. Na dokładkę skrobię obrazki do TSOY. Problem ten sam - brak czasu. Ale nie poddaję się, bo złapałem małego bakcyla. Zobaczymy, czy coś z tego się urodzi.