
Ponieważ krucho u mnie z czasem, a i organizacja mojego życia oraz pracy posypały się bezczelnie, przez co zawaliłem kilka obiecanych terminów, na pocieszenie łez postanowiłem zamieścić spin-off do cyklu
D.E.A.lers. Mowa o
MAX na kozetce, czyli osobistych perypetiach mojego ulubieńca Maxia podczas jednego traumatycznego wieczoru. Już mi od dłuższego czasu chodzi po głowie, coby pociągnąć wątek dalej. Życie pokarze. Wolę nie obiecywać, bo to teraz różnie z tym. Oczywiście całość do zassania
stąd lub po kliknięciu na okładeczkę po prawo.
0 komentarze:
Prześlij komentarz