czwartek, 11 czerwca 2009

Na odwyku

każdy zazwyczaj ma jakieś tam nałogi. Jedni palą (fuj, zwłaszcza panie), inni chlają (co jakiś czas dopuszczalne, pijane panie - fuj), ćpają (fuj na maksa). U mnie zasadniczą używką (oprócz netu, hehe) to pykanie online w CoD4:MW. Kupel mi zapodał kiedyś dwójeczkę, reklamując, że to multi jedyne w swoim rodzaju i wogóle the best. Jako, że lałem wtedy na wszystko co się zwie multi, podszedłem sceptycznie, ale zagrałem. Kiedy człowiek łapie już wysokiego skilla i z dumą łapie się zawsze do trójki najlepszych wymiataczy na serwerach, to nie ma bata i uzaleznia się. Potem tylko było czekanie na premierę CoD4:MW, a które kupiłem po premierze w Komutroniku (fuksem mieli na miejscu). Skończyło się totalnym uzależnieniem, codziennym graniem, a i nawet pobytem w jakimś tam klanie. Ale teraz basta. Ponieważ niedawno przeistalowałem system, jakoś tak wyszło, że na dysku jeszcze nie wylądowało CoD. Dziwne to, a dziwniejsze jeszcze bardziej, że nawet mnie nie ciągnie, by to uczynić. Kumple nawalają, a ja nic. Nawet uzależniliśmy kilku innych. oni szarpią opowiadając o swoich wyczynach, a ja nic. Częściowo zrzucam to na barki braku czasu. A może po prostu jestem na odwyku? Skutecznym. Ale zapewne tylko do premiery Modern Warfare 2. Zapewniam, że uzaleznienie powróci:)
Co do spraw komiksych: wszystko stoi w miejscu, bo pochłonięty jestem robieniem ilustracji do pewnego projektu (to o tobie Kaziu) oraz szarpaniem w gierkę Prototype. Polecam. Jak tylko się wyklaruje mój wolny czas, to wrócę do rysowania komiksów. Opóźnienia cholenderne, więc nie mam co się usprawiedliwiać i tłumaczyć. Wrzuciłem kilka obrazków, które ocalały dzięki cudowności internetu. Przetrwały w formie online:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz