niedziela, 14 czerwca 2009

Coś drgnęło, coś ruszyło

Właśnie. W ten weekend pofolgowałem sobie i ostro porysowałem. Nawet odpuściłem sobotnią imprezkę (sorry Michał) i przysiadłem do gryzmolenia. Żeby było zabawniej, to nie tylko machnąłem kolejne plansze mojego fatum, czyli Wróbel not DEAD, ale i zacząłem skrobać plansze do nowego odcinka MAX na kozetce. Coś mnie tak wzięło. I najgorsze w tym, że jakoś większy dryg mam do przygód Maxa. Jakoś bardziej mnie to kręci, niż historyjka o zombie. Przy pomyślnych wiatrach, to coś się w tym miesiącu wykluje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz